niedziela, 10 listopada 2013

Five

Gdy skończyłyśmy szykować jedzenie wyszłyśmy na taras, na którym siedzieli już chłopacy i Lily, dziewczyna Drew. Wesley i Keaton kombinowali coś przy grillu, więc usiadłam na jednym z krzeseł i rozglądałam się dookoła. Nawet nie zauważyłam, kiedy Wes też usiadł i zaczął się we mnie wpatrywać :
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, dlaczego? - odparł z uśmiechem
- No wiesz.. patrzysz się na mnie.. tak bez powodu?
- Muszę mieć jakiś powód, żeby patrzeć się na śliczną dziewczynę?
Zawstydzona spuściłam wzrok i założyłam włosy za ucho. Wesley zachichotał i pociągnął mnie za rękę, żebym wstała. Nie wiedziałam o co chodzi, ale gdy już wylądowałam na jego kolanach, zrozumiałam. Gdy po chwili podniosłam wzrok zauważyłam, że Keaton i Annie się w nas wpatrują:
- Co jest? - zapytałam
- Słodko razem wyglądacie
- Jesteście razem? - dodała Lily
- Nie.. to znaczy.. - jąkałam się
- Dajcie mi jeszcze trochę czasu! - zaśmiał się Wes - Znam ją dopiero od jednego dnia!
- Sądzisz, że zgodzi się z Tobą być? - zapytał Drew
- Stary, żartujesz sobie? Która by tego nie chciała? - wskazał na siebie
Wszyscy zaczęli się śmiać. Nie sądziłam, że będzie tak fajnie. Po chwili wszyscy siedzieliśmy i jedliśmy. Nagle Annie wstała mówiąc:
- Pójdę po lód do napoi
- Ann jesteś genialna! - krzyknął Drew z pełną buzią
Przyjaciółka poklepała go po ramieniu i weszła do domu. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo znając moją wspaniałomyślną Annie, poszła po ten lód tylko dlatego, że wpadła na jakiś serio głupi pomysł. Po chwili wróciła z dwoma szklankami. Jedną z nich postawiła na stoliku, a drugą wciąż trzymała w ręce. Spojrzałam na nią pytająco, ale ona tylko puściła do mnie oczko i stanęła za Keatonem. Przez chwilę miałam przed oczami przeróżne możliwości tego, co zrobi, ale ona tylko się do niego przytuliła. Chłopak nawet nie zauważył, że Annie w drugiej ręce cały czas trzyma szklankę pełną lodu. Nim ktokolwiek zdążył zareagować wysypała zawartość kubka prosto
za koszulkę Keatona i szybko się odsunęła. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Wes wstał, żeby przybić jej piątkę. Annie zagryzła wargę, widać było, że robi wszystko, żeby się nie roześmiać co z pewnością było trudne, ze względu na to, że wszyscy inni się śmiali. Keaton powoli się obrócił i wstał kierując się prosto na Ann. A co zrobiła moja przyjaciółką? Jak to było do przewidzenia, rzuciła się do ucieczki. Niestety nie było jej dane uciekać długo, ponieważ została złapana i wzięta na ręce przez swojego chłopaka:
- Nie! Nie, proszę! - krzyknęła między napadami śmiechu - Błagam nie!
- Nie ma litości!
Chłopak stanął na końcu basenu i szykował się do wrzucenia Annie do wody. Ta jednak tak kurczowo się go trzymała, że wcale nie było mu łatwo to zrobić. Nagle wszystko potoczyło się tak szybko, że nie byłam pewna, co tak na prawdę się stało. Widziałam tylko jak Wes podbiega do pary stojącej na brzegu, a chwilę później Keaton i Ann byli już we wodzie:
- Wesley! - krzyknęła przyjaciółka - I Ty przeciwko mnie?! Przecież jeszcze przed momentem byłeś po mojej stronie!
- Wybacz, Ann. Nie mogłem się powstrzymać, ale jak chcesz to pomogę Ci wyjść
- Dobra
Annie zaczęła podpływać bliżej brzegu i niby przez przypadek pomachała do Drew. Chłopak od razu zrozumiał o co chodzi. Kiedy Wes podawał Ann rękę, nasz kochany, poczciwy Drew wepchnął go do basenu. Nie obyło się bez śmiechu i żartobliwych kłótni. Po dłuższym czasie wszyscy wyszli z wody. Annie razem ze swoim chłopakiem poszli do domu zdjąć mokre ciuchy, z kolei Wes, kompletnie mnie zaskakując, przytulił się do mnie:
- Wesley! Czy Ty do reszty zwariowałeś?!
- Tak, na Twoim punkcie!
- Nie żartuj sobie! Jestem teraz cała mokra!
- Spokojnie Camie, Ann wcale nie ma lepiej - zaczął śmiać się ze swojego żartu, a ja przewróciłam oczami i usiadłam na krześle przodem do słońca, żeby moja koszulka wyschnęła.
Nagle do ogrodu wpadła moja przyjaciółka w za dużej koszulce, która, jak się domyślałam, należała do jej chłopaka. Zaraz za nią wszedł Keaton. Wszyscy siedzieliśmy przy stole i żartowaliśmy aż na dworze nie zrobiło się ciemno. Wtedy postanowiliśmy przenieść się do środka. Na szczęście nikt już nie zadawał niekomfortowych pytań odnoście mojej relacji z Wesleyem. Gdyby takie pytania padły, nie jestem pewna co bym odpowiedziała. Sama nie byłam do końca pewna co jest między nami. Znamy się, zdecydowanie, za krótko, ale mimo wszystko czuję, że on sporo zmieni w moim życiu. I mam przeczucie, że te zmiany wyjdą mi na dobre.
Wszyscy usiedliśmy w salonie. Razem z Annie, Keatonem i Wesleyem zajęliśmy sofę, natomiast Drew i Lily siedzieli na fotelach.
- Może obejrzymy jakiś film? - zaproponował Drew
Kątem oka zauważyłam jak uśmiecha się do Wesleya. Nie byłam pewna co ma się zaraz stać, ale z pewnością będzie niezły ubaw. Spojrzałam pytająco na Annie. Ta jednak powiedziała tylko:
- Oho, zaraz się zacznie - i wtuliła się wygodniej w swojego chłopaka
Są tak bardzo bardzo  b a r d z o  uroczy.
Nagle Wes i Drew wyskoczyli na środek salonu i zaczęli przeszukiwać przestrzeń pod stolikiem w poszukiwaniu, zgaduję, swojego ukochanego filmu. Trochę im to zajęło, ale wyglądali jak dzieci, które mają po osiem lat.
- Mam! - krzyknął w końcu Drew - Znalazłem!
- Drogie panie - powiedział Wes - i Keaton, zapraszam na  n i e z a p o m n i a n y  seans.
Po wygłoszeniu tego wzruszającego przemówienia, włożyli płytę do odtwarzacza i puścili film. Zadowoleni usiedli na swoich miejscach, a uśmiech nie znikał z ich twarzy. Minęło kilka sekund, a na ekranie telewizora pojawił się tytuł "Jestem Legendą". Cóż, nie przepadam za tego rodzaju filmami, ale oglądam je między innymi dla odtwórców roli. Ehh, czego się nie robi dla aktorów. Jak tylko zleciały pierwsze minuty filmu, zaczęłam się zastanawiać czym mogę się zająć, żeby tego nie oglądać. Niestety zostałam przyłapana na liczeniu frędzli w puchatym dywanie.
- Nie lubisz tego filmu? - wyszeptał mi do ucha Wes
- Nie, jest całkiem fajny - uśmiechnęłam się
- Więc czemu nie oglądasz?
- Widziała go już  m n ó s t w o  razy - skłamałam
- Może włączymy coś innego?
- Nie, daj spokój - szturchnęłam go w ramię i po raz kolejny się uśmiechnęłam - Oglądaj
Wes nie odpowiedział już nic, tylko odwzajemnił uśmiech i spojrzał z powrotem na telewizor. Natomiast ja wróciłam do szukania sobie zajęcia. Jeśli mój wzrok przypadkowo padnie na ekran w ciągu strasznej sceny, przyrzekam, że nie zasnę przez kolejne pięć nocy. Nagle Wesley zaczął się dziwnie przeciągać, aż w końcu jego ramie wylądowało za moimi plecami. Przewróciłam oczami. Gdzie on to podłapał? Na filmach?
- Pójdę po coś do picia - zaproponowałam
Niechętnie wstałam z miejsca i skierowałam się w stronę kuchni.
- Zrobię popcorn - zaproponowała Annie i poszła za mną
Kiedy byłyśmy w kuchni oparłam się o blat i upewniłam, że reszta jest zajęta filmem. No i rzeczywiście tak było. Wesley i Keaton pewnie nawet nie zauważyli, że zniknęłyśmy.
- Coś nie tak? - spytała przyjaciółka wytrącając mnie z zamyśleń
- Nie - uśmiechnęłam się - Wszystko w porządku, czemu pytasz?
- Wiem, że nie lubisz horrorów, wybacz, ale kiedy już ktoś rzuci hasło "oglądamy jakiś film?", Wes albo Drew od razu startują po właśnie ten - wskazała na telewizor - W najgorszym wypadku rzucają się na niego oboje
Zachichotałyśmy i wrzuciłyśmy do mikrofali popcorn. Oczywiście zachciało nam się eksperymentować i już po chwili chłopacy i Lily zajadali się popcornem z mikrofali, a ja i Annie wrzucałyśmy ziarna kukurydzy na rozgrzaną patelnię.
- Nic się nie dzieje - wyszeptałam, kiedy obie nachylałyśmy się czekając aż z ziarna zrobi się popcorn - Może trzeba było dodać.. nie wiem.. oleju, albo coś w tym stylu?
- Masz rację - stwierdziła Annie po czym dodała oleju
- Nadal nic - powiedziałam, gdy minęła chwila
- To nie ma sensu, na pewno coś źle zro..
Nagle obie krzyknęłyśmy, gdy na patelni podskoczyło ziarenko kukurydzy i zamieniło się w popcorn. Oczywiście zaczęłyśmy się głośno śmiać, przez co wszyscy na nas spojrzeli.
- Dziewczyny! Dajcie oglądać! - krzyknął poirytowany Drew
- Znasz ten film na pamięć - powiedziała Annie między napadami śmiechu
- Właśnie - poparł ją Keaton - Poza tym nie krzycz na moją dziewczynę - pogroził mu palcem, ale zaraz później oboje się roześmiali
Wesley tylko przyglądał mi się z uśmiechem, przez co byłam trochę zawstydzona i byłam pewna, że moje policzki były  c a ł e  czerwone.
Kiedy film się skończył, popcorn był zjedzony, a napoje wypite, była około czwarta. Wszyscy zaczęli się zbierać. Drew odwoził Lily i przy okazji Annie do Keatona, który ciągle mieszkał z rodzicami. Zastanawiałam się, czy również nie pójść do domu, ale wtedy Wes zawołał mnie, żebym wyszła z nim na taras. Usiedliśmy tam na ławce i wpatrywaliśmy się w gwiazdy.
- Piękne - powiedziałam
- Tak, masz rację. Czasami kiedy w nocy nie mogę zasnąć, siadam tutaj i po prostu patrzę w niebo. Zwykle wtedy powstają różne teksty.
- Piszesz piosenki? - spojrzałam na niego z podziwem
- Tak, ale większość.. właściwie wszystkie zapisuję w zeszycie, chowam w szufladzie i nigdy nie widzą one światła dziennego - zaśmiał się spoglądając na swoje buty, bawiąc się sznurkami od bluzy
- Szkoda. Z pewnością są bardzo dobre - przygryzłam dolną wargę
- Skąd możesz wiedzieć, przecież ich nie słyszałaś
- Więc mi zagraj - spojrzałam w jego piękne oświetlone przez blask księżyca oczy
- Teraz?
- Teraz
- Ale..
- Zagraj - uśmiechnęłam się
Wesley chwilę się wahał, ale później zniknął w domu. Wrócił z gitarą w jednej ręce, a w drugiej trzymał granatowy, trochę zniszczony zeszyt. Usiadł obok mnie i zanim zaczął grać spojrzał na moją luźną bluzkę na ramiączkach i krótkie spodenki.
- Nie jest Ci zimno? - spytał
- Nie wykręcaj się
- Tylko pytam. Nie chcesz jakiegoś koca, albo ciepłej herbaty? Może gorącej czekolady?
- Wesley - przerwałam mu zanim zaczął wyliczać tysiąc innych rzeczy
- Tak, Camie?
- Zagraj mi coś - wyszeptałam
Nasze twarze były tak blisko siebie, że niemal czułam jego regularny oddech na swoim policzku. Zauważyłam jak zerka na moje wargi, oblizuje swoje i uśmiecha się słodko. Nachylił się i pocałował mnie delikatnie. Nawet przez pocałunek czułam, jak ciągle się uśmiecha. Cóż, ja też nie mogłam pozbyć się uczucia radości. Taki chłopak jak on to skarb. Mam cholerne szczęście, że go poznałam.
Kiedy grał i śpiewał, nie spuszczał ze mnie wzroku. Czułam się niesamowicie. Gdy skończył śpiewać, zaniósł gitarę i zeszyt do domu, a wracając przyniósł koc, pod którym oboje się zmieściliśmy.
- Ta piosenka była piękna - powiedziałam siadając mu na kolanach
- Napisałem ją dla Ciebie - przyznał nieśmiało
- Dla mnie? Kiedy?
- Jakieś.. kilka miesięcy temu?
- Wes.. nie znamy się od miesięcy
- Ale ja czułem.. ja wiedziałem, że któregoś dnia będę ją mógł dla Ciebie zaśpiewać. Wiedziałem, że będziesz siedzieć na moich kolanach, przytulona do mnie. Wiedziałem, że w końcu Ci to powiem
- Powiesz mi? Co?
Przez dłuższą chwilę milczał, jakby zastanawiał się, czy powinien mi to powiedzieć, czy zachować dla siebie. Pogładziłam go po policzku, a on spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Kocham Cię, Camie
Powiedział w końcu, po czym złączył nasze usta w pocałunku.


___________________________________
Rozdział pisany we współpracy z
moją ukochaną bff. Dziękuję, Martyna, że
pomogłaś mi i opisałaś grilla. Bez Ciebie
nie dałabym rady tego napisać.

sobota, 2 listopada 2013

Four

Niezręcznie było tak stać pod drzwiami mieszkania chłopaków. Annie uśmiechnęła się do mnie ściskając moją rękę. Nagle drzwi się otworzyły i w progu stanął Drew.
- Cześć dziewczyny - zachichotał - Keatty jest w kuchni, a Wes u siebie, zapraszam
- A Twoja dziewczyna gdzie? - spytała Annie
- Lily? Na zakupach z rodzicami - zrobił smutną minkę, ale zaraz później się roześmiał
Nie miałam ochoty dalej słuchać ich rozmowy. Usłyszałam, jak ktoś gra na gitarze. Poszłam za tym dźwiękiem, który zaprowadził mnie na próg pokoju Wesleya. Siedział na łóżku tyłem do drzwi i grał. Melodia wydawała mi się dość znajoma. Dopiero, gdy zaczął śpiewać, zorientowałam się, że tą piosenkę puściła mi wczoraj Annie. Oparłam się o futrynę i wsłuchałam się w ciepłą barwę jego głosu i słowa girl next door. W tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że kocham jego głos. Mogłabym słuchać godzinami, jak mówi, śpiewa, śmieje się. Nie czułam jeszcze nigdy czegoś takiego. Nawet z Joeyem.. Kiedy Wes skończył śpiewać, odłożył gitarę i przeczesał słowy ręką, po czym sięgnął po full capa i założył na głowę. Oparłam się o drzwi, które zaskrzypiały lekko, prowokując Wesleya do odwrócenia się do mnie.
- Przepraszam, ja.. nie chciałam przerywać - jąkałam się
Wes wstał z łóżka, podszedł do mnie.
- Wejdź - powiedział
Kiedy tylko to zrobiłam, zamknął za mną drzwi. Oparłam się plecami o ścianę, a Wesley przyłożył rękę obok mojej głowy nachylając się tak, że dzieliło nas kilka centymetrów. Z a  b l i s k o.
- Camie, ja przepra..
Bez wahania chwyciłam go za szyję i przyciągnęłam do siebie, pocałowałam. Wziął rękę ze ściany i przysunął mnie jeszcze bliżej siebie łapiąc mnie w talii.
- Mam dość słowa "przepraszam" - spojrzałam mu prosto w oczy
Uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam i wzięłam mu full capa. Zakładając go sobie na głowę puściłam oczko do Wesleya i wyszłam z pokoju.
- A Ty co taka szczęśliwa? - spytał Keatty, kiedy weszłam do salonu i opadłam na kanapę obok niego i Annie
- Tak szybko nie dało rady, więc to mu być coś innego - pomyślał Drew na głos
Wszyscy spojrzeliśmy się na niego z niedowierzaniem.
- No co?
- Masz czasami sprośne myśli, ale zostaw je dla siebie i Lily! - powiedziała Annie
Drew podniósł ręce do góry w geście niewinności, jakby był pod ostrzałem. Nagle do salonu wpadł Wesley z pistoletem na wodę i zaczął wojnę z Drew, który rzucał w niego poduszkami. Tak, jestem pewna, że oni skończyli dwadzieścia lat. Keaton zerwał się i wybiegł z pokoju, po chwili wrócił z wiadrem pełnym wody i oblał obu. Dumny z siebie postawił wiadro na ziemi i szeroko się uśmiechnął. Razem z Annie zakryłyśmy usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Drew i Wesley spojrzeli na Keatona zabójczym wzrokiem.
- Sprzątasz, stary - poklepał go po ramieniu Drew i wyszedł
- Mop jest w łazience - powiedział Wes i również zniknął
Z obu aż ciekła woda i idąc do swoich pokoi zrobili jeszcze więcej bałaganu niż najmłodszy z E3.
- Pomoże mi ktoś? - spytał Keatty odwracając się w naszą stronę i robiąc smutną minkę
- Oj, moje biedactwo - Annie podeszła do niego i dała buziaka w policzek - To my się  z m y w a m y - po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem
- Tak, tak. My już idziemy - wstałam z sofy i poszłam za przyjaciółką
Kiedy już miałyśmy podchodzić do drzwi, usłyszałam jak ktoś biegnie. Odwróciłam się i zobaczyłam Wesleya przeskakującego przez kałuże wody na podłodze w białych skarpetkach i suchych spodniach. Prawdopodobnie nie zdążył założyć koszulki. Gdy podbiegł do mnie, poślizgnął się na śliskich kafelkach w przedpokoju, ale zdążył złapać równowagę zanim się wywalił. Zaśmiany podszedł do mnie, chwycił mnie w talii i pocałował przy  w s z y s t k i c h.
- A to niespodzianka - powiedziała zdziwiona Annie
- Ej! Przegapiłem! - krzyknął zrezygnowany Drew wychodząc z pokoju
- Zostańcie! Błagam! - odezwał się Keatty, który śmigał z mopem po salonie
- Nie pomożemy Ci sprzątać, nie licz na to, kotku - zaśmiała się Annie
Wes wziął ode mnie swojego full capa i założył sobie na jeszcze mokre włosy.
- Proponuję grilla! - wypalił Drew
- A ja się zgadzam! - podeszłam do pomysłodawcy i rozejrzałam się - Ale Ty, Keaton, i tak musisz posprzątać
- Racja, dzisiaj piękna pogoda, więc czemu nie. Zadzwonię tylko do mamy, że będziemy nieco później
Annie wyciągnęła telefon i odeszła na bok, żeby zadzwonić. Super. Zostawiła mnie z trójką dzieciaków. Wesley podszedł do mnie, również odeszliśmy gdzieś na bok i zaczął szeptać mi do ucha:
- Drew się gdzieś zmył, Keaton ma zajęcie na pół dnia, Annie siedzi na telefonie, więc może my też zrobimy coś pożytecznego?
- Tak, może dziecko? - powiedziałam z ironią wyczuwalną na kilometr
- Hmm - udawał, że myśli przez chwilkę - Nie, jeszcze nie. Ale kto wie, może za jakiś czas
- Wesley! - skarciłam go
- Uwielbiam jak krzyczysz moje imię - uśmiechnął się chytrze
- To nie było fajne! Nie mów tak więcej!
- Ale taka prawda! Masz wtedy taką seksowną chrypkę - przerwał, żeby się zaśmiać - I lubię to w jaki sposób to mówisz, tak.. delikatnie, specyficznie
- Co masz na myśli?
- Wypowiadasz je tak, jakbyś nie chciała znać żadnego innego imienia, poza moim
Kiedy to powiedział jego uśmiech zniknął, wpatrywał się w podłogę. Ughh, no tak! Nie powiedziałam mu!
- Wes, jestem wolna
Podniósł głowę i spojrzał mi prosto w oczy z triumfalnym uśmiechem, który tak bardzo mi się podobał.
- Nie na długo, maleńka
- Przygotowania do grilla czas zacząć! - krzyknął Drew
- Z rodzicami wszystko załatwione - powiedziała Annie
- A salon posprzątany! - wtrącił dumny z siebie Keaton
Splotłam dłonie na szyi Wesleya, a on przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Brakowało mi tego rodzaju czułości. Po chwili odsunął się lekko, żeby spojrzeć w moje oczy z szerokim uśmiechem.
- Dlaczego zawsze się tak uśmiechasz? - spytałam lekko zawstydzona
Wesley nic nie odpowiadając przysunął się bliżej i mnie pocałował. Zalała mnie fala ciepła. Nie chciałam, żeby się odsunął nawet na milimetr, ale byłam pewna, że trzy pary oczu się na nas gapią i nie zamierzają przestać.
- Chodź - przerwałam pocałunek - Musimy przyszykować wszystko na grilla
Wzięłam Wesa za rękę i zaprowadziłam do kuchni. Tam stanęłam obok blatu kuchennego i zaczęłam przygotowywać z Annie jedzenie. Drew i Keats poszli po jakieś napoje do sklepu. Właściwie to miałam pewne utrudnienia, bo Wes obejmował mnie od tyłu i trzymał głowę na moim ramieniu. Ale nie przeszkadzało mi to zbytnio. Chciałam być w jego ramionach jak najdłużej się tylko dało. Uwielbiałam czuć to ciepło bijące od jego nagiej klatki piersiowej tuż przy mnie i jego silnych ramion, w których czułam się bezpiecznie.

piątek, 1 listopada 2013

Three

Rano, zanim jeszcze otworzyłam oczy, poczułam przyjemne ciepło, miękką kołdrę i zapach męskich perfum. Zaraz później usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Super.
- Halo? - spytałam zaspanym głosem i przetarłam oczy
- Cześć skarbie, mam nadzieję, że Cię nie obudziłem
O cholera! Szybko poderwałam się do góry, ale zaplątałam się w pościel i upadłam na mięciutkie i wygodne łóżko. Dopiero kiedy spojrzałam w lewo zdałam sobie sprawę, że nie jestem sama. Obok mnie leżał Wesley, którego prawdopodobnie obudził mój dzwonek. Mam przerąbane!
- Nie, nie, skąd - skłamałam
- Co robisz? Jak tam w Kalifornii?
- Fajnie, bardzo fajnie. Jest tu dużo miłych ludzi, jest plaża, super klimat
Starałam się opanować mój nerwowy oddech.
- A co robisz?
- Co robię? Yyy.. nic szczególnego. Zaraz wybieram się na spacer
- Cam, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałem, ale poszliśmy na imprezę i.. tak wyszło
Joe, przepraszam, że Cię zdradziłam, tak wyszło.
- Nic się nie stało, mnie też Annie zaciągnęła na imprezę
- Dobrze się bawiłaś?
- Jak jeszcze nigdy - spojrzałam ukradkiem na przeciągającego się Wesa
- Cieszę się. - usłyszałam w tle głosy bawiących się ludzi - Odezwę się później, ok?
- Ale, poczekaj, muszę Ci coś..
- Pa - rozłączył się
Co za dupek.
- Kto to był? - spytał Wes oplatając delikatnie rękę w mojej talii i całując mnie w ramię
Zerwałam się na równe nogi odpychając przy tym Wesleya. Przecież nie powiem mu, że to był mój chłopak.
- Ej, maleńka, o co chodzi? - spytał z troską
- O to, że wczoraj chyba przesadziliśmy z drinkami!
- Ja byłem w miarę trzeźwy.
- Nie będziemy tego znowu przerabiać!
Wzięłam głęboki oddech i złapałam się za głowę. Najbardziej dziwiło mnie, że mam na sobie tylko bieliznę i koszulkę Wesleya.
- Co to takiego, że się ze sobą przespaliśmy? - zaczął Wes - Byliśmy pijani! No zdarza się!
- Co to za krzy.. - urwał Drew, gdy tylko otworzył drzwi pokoju kumpla - Siemka, Camilla
- Cześć - odpowiedziałam cicho i spuściłam wzrok
- Co się stało? Spać przez te krzyki nie mogę
- Nie uwierzysz, ale też próbuję się dowiedzieć - sztuczny uśmiech pojawił się na twarzy Wesleya - Więc, Camie? Dowiemy się?
Spojrzałam na obu po kolei. Minęła dłuższa chwila zanim zebrałam się na odwagę i wyjaśnienia:
- Dzwonił mój chłopak - powiedziałam zrezygnowana - Mam chłopaka.
- Co?! - krzyknęli naraz
- Trzeba mi było powiedzieć o tym zanim krzyczałaś  m o j e  imię przez całą noc!
- Wes! - skarcił go Drew
Wesley nie odzywając się już ani jednym słowem, poszedł do łazienki i zatrzasnął za sobą drzwi. Kiedy tylko to zrobił, po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Drew zachował się jak starszy brat, którego swoją drogą zawsze chciałam mieć, i pozwolił mi wtulić się w niego. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Drew co chwilę powtarzał, żebym przestała płakać, że przeprasza za Wesleya. Nawet nie wiem czemu za niego przepraszał. Nie byłam bez winy. Nie powiedziałam mu o tym, że mam chłopaka. A raczej miałam..
- Nie płacz, Cam, proszę
- Zachowałam się jak idiotka
- Nie Ty, tylko Wes
- On się tylko wkurzył, bo o niczym nie wiedział. Rozumiem go. To ja mu o niczym nie powiedziałam
- Spokojnie. Wyjdzie spod prysznica i mu przejdzie. Musi tylko ochłonąć
- Dziękuję, Drew
Przytuliłam go jeszcze raz, wytarłam mokre policzki i poprosiłam o chwilę prywatności. Zdjęłam koszulkę Wesleya i rzuciłam ją gdzieś w kąt. Ubrałam się we własne ciuchy z poprzedniego wieczoru i usiadłam na wymiętoszonym łóżku. Kiedy skończyłam wiązać włosy w kucyk do pokoju wszedł Wesley. Nie spojrzał na mnie nawet ukradkiem. Zachciało mi się znowu płakać, ale się powstrzymałam.
- Będziesz się teraz nie odzywać? Zawsze gdy będę w pobliżu będziesz milczał i odwracał ode mnie wzrok? Pomyśl racjonalnie. Gdybym nie chciała, nie wylądowałabym z Tobą w łóżku.
Wstałam i już miałam otworzyć drzwi, ale Wes złapał mnie za nadgarstek.
- Odwiozę Cię - powiedział
Puścił moją rękę, wziął jakieś miodowe spodnie, białą koszulkę bez rękawów i z powrotem poszedł do łazienki. Kiedy wyszedł z niej już ubrany, założył granatowe nike. Z lekko jeszcze mokrymi włosami wyglądał bajecznie. Ughh..
Wsiadając do jego auta zastanawiałam się, jakim cudem znalazło się pod ich mieszkaniem, skoro wczoraj było jeszcze pod klubem. No i w sumie to jedno z niewielu wspomnień jakie pamiętam z zeszłej nocy. Zdecydowanie za dużo wypiłam.
Po pięciu minutach jazdy stwierdziłam, że Drew i Wesley nie mieszkają wcale tak daleko ode mnie, czy Annie. Dzieliło nas tylko kilka przecznic. Skoro to taki mały kawałek mogłam się przejść na nogach. Zatrzymał auto pod moim domem:
- Camie, przepra..
Niestety nie zdążył dokończyć, bo wyszłam z samochodu i trzasnęłam drzwiami, a później zrobiłam to samo z frontowymi. Nie wiem jak długo i czy w ogóle stał jeszcze pod moim domem. Jedyne co chciałam teraz zrobić to iść pod prysznic, przebrać się i zdjąć tą przeklęta bransoletkę. Kiedy tylko weszłam do swojego pokoju, zdjęłam botki i zerwałam z ręki ten cholerny sznurek ze znakiem wieczności. Mam gdzieś to, co mu obiecałam. W momencie, gdy zobaczyłam Wesa po raz pierwszy, zniknęły jakiekolwiek uczucia do Joeya. Ale muszę to jeszcze oficjalnie zakończyć.. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer. Trzy sygnały i odebrał. W tle grała głośno muzyka, słychać było okrzyki dobrej zabawy.
- Część Cam! - próbował przekrzyczeć muzykę - Mówiłem, że odezwę się później!
- Joe, zrywam z Tobą
- Co!? Nie słyszę! Cam mów głośniej!
- Zrywam z Tobą. Nie chcę z Tobą być.
- Cam, nie żartuj!
- Nie żartuję. Baw się dalej ze swoimi znajomymi i zapomnij o mnie. Tak będzie najlepiej dla nas obu
- Ale, Cam, dlaczego?
- Ughh przestań powtarzać moje imię w każdym możliwym zdaniu! To  s t r a s z n i e  irytuje!
- Dlaczego ze mną zrywasz?!
- Bo Cię zdradziłam! Masz odpowiedź! Teraz daj mi spokój!
Zachichotał. Bawiło go to.
- Z czego się tak bezczelnie śmiejesz?
- Bo ja - przerwał mu śmiech - Wybacz, ale też zamierzałem z Tobą zerwać
- Więc mogłeś to zrobić trochę wcześniej
Rozłączyłam się i rzuciłam komórkę na łóżko. Wiedziałam, że tak będzie. Joe lubił oglądać się za innymi dziewczynami, po prostu uwielbiał. Domyślałam się, że gdy tylko wyjadę ten związek się rozpadnie. Nie spodziewałam się jednak, że stanie się to tak szybko.
Poszłam pod zimny prysznic i pozwoliłam sobie przemyśleć kilka spraw. Jak tylko wyszłam z łazienki, zadzwoniłam do Annie, która zjawiła się u mnie niemal od razu. Opowiedziałam jej o wszystkim co tylko pamiętałam, a ona nie mówiąc nic, po prostu mnie przytuliła. Dowiedziałam się też, że jest z Keatonem już od jakiegoś czasu.
- Czemu nic o tym nie wiedziałam? - spytałam
- Chciałam, żebyś najpierw go poznała
- Tak właściwie, to jesteście idealną parą, pasujecie do siebie - uśmiechnęłam się
- Ty też pasujesz do Wesleya - odwzajemniła uśmiech
- Nie chcę nawet myśleć, jakie zdanie ma o mnie po dzisiejszym poranku
- Przejdzie mu
- To samo powiedział mi Drew
- A on zna go jeszcze dłużej niż ja. Wie co mówi
- Jak długo ich znasz?
- Kilka lat. Znaczy Drew i Wesleya około trzech. Z Keatonem chodziłam do szkoły
- Nigdy się nie chwaliłaś
- Nigdy nie pytałaś
Uśmiechnęłyśmy się do siebie i zadzwonił mój telefon. Podeszłam do biurka i wzięłam komórkę do ręki.
- Kto to? - spytała Annie
- Nie wiem, nieznany numer - odebrałam - Halo?
- Camie
- Wes..
- Wysłuchaj mnie zanim się rozłączyć, proszę
- Skąd masz mój numer? Nie przypominam sobie, żebym Ci go podawała
- Ty nie, ale Annie już tak
Spojrzałam na przyjaciółkę złowieszczym wzrokiem, ale w duchu cieszyłam się, że zadzwonił.
- Mów co masz do powiedzenia
- Przepraszam. Strasznie przepraszam. Jest mi tak cholernie przykro. Nie mam pojęcia dlaczego to powiedziałem. Po prostu..
- Byłeś zły? - przerwałam mu - Wiem. Miałeś prawo
- Ale nie miałem prawa na Ciebie podnosić głosu i, przede wszystkim, mówić czegoś takiego..
- Wes, nic się nie stało, serio
- Spotkaj się ze mną, proszę
- To nie jest dobry pomysł
- Błagam. Annie ma dla Ciebie kartkę, przeczytaj ją
- Ehh.. No dobra, jeśli chcesz
- Do zobaczenia, Camie
Znów spojrzałam na przyjaciółkę, tym razem łagodniejszym wzrokiem.
- Co to za misję Ci dał? - spytałam siadając obok niej na podłodze
- Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię lubi - powiedziała wręczając mi zwinięty kawałek papieru
Jeśli pisał to Wesley - miał przepiękny charakter pisma. Moje imię napisał szczególnie starannie.
- "Camie, przepraszam. Chciałbym Ci powiedzieć prosto w oczy, jak mi przykro. Powiedz tylko gdzie i o której godzinie, a ja tam będę ~Wes" - przeczytałam - Jak to bardzo mnie lubi? Znamy się niecałą dobę!
- Nie zdajesz sobie nawet sprawy jak bardzo lubi słuchać, kiedy o Tobie opowiadam. Jak tylko prześlesz mi jakieś zdjęcia on jest pierwszy, żeby je obejrzeć
- Serio?
- Czasami, jak już wie, że je prześlesz, zabiera mi telefon i sprawdza go tak długo aż zdjęcia nie dojdą. Wiem, że to może głupio brzmi, ale on wie o Tobie dosłownie wszystko to co ja. Widział chyba każde Twoje zdjęcie. I.. wygląda na to, że bardzo bardzo Cię polubił.
- A ja głupia go bardzo  b a r d z o  zraniłam.. Muszę się z nim spotkać
Annie wystukała coś w swoim telefonie i uśmiechnęła się do mnie.
- Załatwione. Musisz być gotowa na trzecią
- Przyjdzie tutaj?
- Nie, Ty idziesz do niego
- Ale byłam u niego tylko raz! Nie mam pojęcia jak tam wrócić!
- Damy radę. Znam tą drogę na pamięć
Jeszcze raz się do niej uśmiechnęłam i zaczęłam się szykować.




_______________________________
rozdział trochę dłuższy, czyli taki
jak chciałam. mam nadzieję, że Was
nie zanudziłam.
mi osobiście się średnio podoba.
myślałam, że wypadnie lepiej, no,
ale cóż.