środa, 30 października 2013

Two

Szykując się na imprezę nie zdawałam sobie sprawy co może się na niej zdarzyć. Annie uwielbiała imprezować. Prawie w każdy weekend wychodziła ze swoimi przyjaciółmi do jakichś barów, dyskotek. Tym razem miała wyjść ze mną i pokazać mi, jak baluje się w Kalifornii. Szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać. Ubrana w przylegający do ciała biały crop top bez rękawów, czarną, zwiewną spódniczkę i botki, byłam prawie gotowa. Annie postawiła na rurki, szpilki i luźniejszą bokserkę. Przygotowując makijaż i fryzury czas zleciał nam bardzo szybko i nim się obejrzałyśmy była już osiemnasta. W pełni gotowe ruszyłyśmy w stronę plaży. Nawet nie miałyśmy daleko. Kilka minut spacerkiem. Oficjalnie kocham Kalifornię. Chcę tu zostać do końca mojego życia i jeszcze dłużej. Kiedy weszłyśmy do klubu wszyscy spoglądali po kolei na nas jak sępy na padlinę (co chyba nie jest dobrym porównaniem). Zajęłyśmy miejsca przy samej scenie, która nie była zbyt duża ze względu na proporcje klubu, ale wystarczającą, żeby zrobić niezłe show. Chwilę po tym jak barman przyniósł nam drinki, na scenę weszło trzech chłopaków o idealnych ciałach, odsłoniętych mięśniach przez rozciągnięte koszulki, perfekcyjnych rysach twarzy i genialnym stylu. Od razu domyśliłam się, że to musi być właśnie ten zespół, Emblem3. W duchu przyznałam rację mojej przyjaciółce za wszystko co o nich mówiła. Byli niesamowici. Szczególnie jeden z nich.. Na ich widok publiczność od razu zaczęła robić niesłychane zamieszanie. Krzyki i brawa podgrzały atmosferę.
-Zobacz - zaczęła Annie wskazując kolejno na każdego z chłopaków - To jest Drew, to Wesley, a to mój ulubieniec, Keaton! 
Wesley. A więc tak brzmiało imię tego, który wyróżniał się w moich oczach. 
-Cześć wszystkim!- krzyknął Drew - Jak się bawicie, Huntington Beach? 
Jedyną odpowiedzią jaką dostał, był wiwatujący tłum, ale to sprawiło, że na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech. 
-Myślę, że jesteście gotowi się zabawić w naszym stylu!- głos Wesleya rozniósł się echem po całej sali aż w końcu przeszły mnie dreszcze i poczułam jakbym słyszała głos anioła. 

Po udanym występie, oczywiście chłopacy nie mogli przepuścić tego, że są w Kalifornii i zaczęli pić jakby byli normalnymi ludźmi, nie jakimiś sławami. Ja prawie nie opuszczałam stolika, przy którym siedziałam całą wieczność. W końcu czas stanął kiedy zobaczyłam zbliżającego się do mnie Wesleya. Z początku pomyślałam "nie, to nie może być prawdziwe", ale wtedy usiadł obok mnie: 
-Cześć, jestem Wes, a Ty?- wyciągnął dłoń w moim kierunku 
-Camilla - uśmiechnęłam się najładniej jak mogłam i przywitałam się grzecznie 
-Śliczne imię, a właścicielka jeszcze ładniejsza - zachichotał tak idealnie i lekko przymknął oczy 
-Ahh ten kalifornijski podryw 
-Staram się jak mogę, żeby zwrócić na siebie Twoją uwagę 
-Nie sądzisz, że to ja powinnam o to ubiegać? 
-Nie musisz. Zdobyłabyś moje serce bez najmniejszego problemu. 
Tak, dosłownie czuję jak moje policzki robią się czerwone jak truskawki. I nagle, byłam pewna, że to przeze mnie jego jaśniutka koszulka miała na sobie niebieskie i pomarańczowe plamy po drinku. -O rety! To moja wina! Przepraszam! Nie chciałam! Pomogę Ci to sprać! Daj koszulkę! Albo nie! Nie dawaj! Albo.. -przerwałam panikowanie, kiedy tylko zauważyłam, że Wes chichocze -Co? 
-Jesteś taka śmieszna, kiedy się denerwujesz. 
-Nie jestem śmieszna 
-To komplement 
-Chodźmy do łazienki - wstałam od stolika 
-Jedźmy do mnie 
-Co?! - spojrzałam na niego jak na idiotę 
-Myślałem, że rzucamy przypadkowe propozycje - uśmiechnął się chytrze 
-Myślałam, że zależy Ci na chodzeniu w czystych koszulkach. 
-Chodź 
-Gdzie? 
-Chodź! 
-Ale Annie... 
-Jest w dobrych rękach 
Spojrzałam w stronę bawiącej się cały wieczór na parkiecie przyjaciółki. Co dziwne, tańczyła z Keatonem. Wyglądali jakby znali się bardzo dobrze, w dodatku od dawna. 
-Idziesz czy nie?- poganiał mnie Wes 
-Tak, już idę. 
Wychodząc z klubu nie miałam pojęcia gdzie idziemy. Wes zaprowadził mnie na parking i już miał wsiadać do, prawdopodobnie, swojego auta, kiedy zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. 
-Oszalałeś?- krzyknęłam 
-Nie, czemu? 
-Ile wypiłeś? 
-Dwa drinki 
-Chyba przy moim stoliku! Chlałeś z Drew okrągłe dwie godziny, jak nie więcej! Nie pozwolę Ci usiąść za kierownicą! To zagrożenie życia także dla mnie, a Kalifornia bardzo mi się podoba i chcę tutaj jeszcze pożyć! 
-Camilla.. -rozpłynęłam się; moje imię w jego ustach wypełnione jego głosem brzmiało tak delikatnie, bezpiecznie -Umiem prowadzić. Poza tym nie wypiłem dużo. -Spojrzałam na niego kpiąco - Zamówmy taksówkę. -powiedział w końcu zrezygnowany. 
-Ok, mi pasuje. 

Miał duże, piękne mieszkanie. Podejrzewam, że mieszkał z Drew, bo na ścianie widniały nieestetyczne, wypisane markerem słowa:"Drew i Wes tu byli". To chyba nie do końca zachowanie pasujące do dorosłych, dwudziestoletnich chłopaków. No cóż.. 
-Rozgość się - dobiegł mnie głos Wesleya 
Kiedy odwróciłam się, żeby mu coś odpowiedzieć, zobaczyłam jak zdejmuje poplamioną koszulkę ukazując przez to swoje idealne ciało. Byłam wpatrzona w niego jak w obrazek, co chyba go bawiło. 
-To tylko siłownia cztery razy w tygodniu - zwrócił mi w końcu uwagę, próbując ukryć swój chytry uśmieszek 
-Super, że.. ćwiczysz. To takie.. zdrowe! -  i d i o t k a
Wesley uśmiechnął się szeroko i spojrzał na mnie. Oblizał usta i zaczął stawiać w moją stronę zdecydowane kroki. Instynktownie odsunęłam się do tyłu, ale na mojej drodze stanęła ściana, do której przywarłam. Kiedy tylko Wesley się zbliżył (a dzieliło nas kilka centymetrów) nie mogłam oderwać wzroku od jego oczu. Brązowe tęczówki lśniły w blasku nocy, a do pokoju, w którym się znajdowaliśmy przebijało się nieudolnie światło księżyca poprzez ogromne okno. Wesley objął mnie delikatnie w talii jedną ręką, a drugą starannie odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy. Kompletnie straciłam panowanie nad swoim ciałem. Dłonie powędrowały na jego klatkę piersiową i szyję, oczy szukały sensu tej sytuacji w jego spojrzeniu, a nogi żyły własnym życiem. Cud, że nie wylądowałam przez to na ziemi. Ale silne ramiona chłopaka trzymały mnie ostrożnie, lecz zdecydowanie. Nagle uśmiechnął się lekko i połączył nasze usta czułym pocałunkiem.


-Dzisiaj nie masz chłopaka! Dzisiaj idziemy do klubu i się zabawimy!


wtorek, 29 października 2013

One

Cześć. Jestem Camilla McCall. Typowa osiemnastolatka z Londynu. Wiecie jak to jest, imprezy, chłopcy, imprezy, zakupy, chłopcy, przyjaciółki. Ale w moim życiu miało się coś zmienić. I to już za dwie godziny! W moim domu nie ma już zbyt wiele miejsca. Spakowane torby walają się na podłodze w każdym pomieszczeniu. Przeprowadzamy się! A moją sąsiadką będzie moja ukochana przyjaciółka! Idealne wakacje! Czy mogą być jeszcze lepsze?

W te ostatnie dwie godziny pobytu w Londynie spotkałam się z przyjaciółmi, niestety nie na długo. Przy pożegnaniu nie obyło się bez łez, ale plusem było to, że moja londyńska paczka podarowała mi małe prezenty. To urocze. Dostałam zdjęcia, które kolekcjonowaliśmy przez kilka lat, koszulkę z napisem "najlepsza przyjaciółka na świecie", a od mojego chłopaka bransoletkę ze znakiem wieczności.
Kiedy tak siedzieliśmy i się żegnaliśmy, Joe, bo tak miał na imię mój chłopak, odciągnął mnie na bok.
- Chciałbym z Tobą pogadać - powiedział
- O co chodzi? Stało się coś?
- Cam.. będzie nas dzieliło teraz 8791 kilometrów!
- Liczyłeś?
- Tak! - spojrzał mi głęboko w oczy - Chodzi o to, że.. ughh nie wiem czy nasz związek to wytrzyma
- Co masz na myśli?
- Chodzi o to, że..
- Już to słyszałam - przerwałam mu
- Cam, ja wierzę, że nam się uda
- A jeśli ten związek się nie utrzyma?
- Nie zakładaj od razu najgorszego
- Kocham Cię, Joe - powiedziałam po chwili ciszy
- Ja Ciebie bardziej, Cam - pocałował mnie - Nie zrób tam nic głupiego
- Obiecuję

Siedząc w samochodzie, na promie, czy choćby idąc pieszo nie mogłam przestać myśleć o moim chłopaku. Jego przemyślenia na temat naszego związku były niepokojące. Byliśmy ze sobą już dwa lata i szkoda byłoby to stracić. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam numer mojej najlepszej przyjaciółki:
- Annie! - przywitałam się z uśmiechem
- Jak tam podróż?
- Bardzo dobrze
- Masz jakieś plany na wieczór?
- Żartujesz? Ten dzisiejszy?
- Nie, ten za tydzień. No oczywiście, że dzisiejszy!
- Skąd. Masz jakiś plan?
- Powiem Ci jak przyjedziesz
- Więc się szykuj
Powiedziawszy ostatnie trzy słowa, rozłączyłam się, a tata zatrzymał auto tuż przed naszym nowym domem. Annie wybiegła z domu z telefonem w ręce, a ja od razu wysiadłam z samochodu i pobiegłam ją przytulić:
- Annie!
- Camie!
- Wieki Cię nie widziałam!
- Jak dobrze, że ciągle wyglądasz tak młodo!
- Jak dobrze, że ciągle masz poczucie humoru - zażartowałam
- A.. jak Joe? Zadzwonił? - spojrzała na mnie
- Jeszcze nie, ale zadzwoni.. chyba
- Zresztą dzisiaj nie masz chłopaka! Dzisiaj idziemy do klubu i się zabawimy! Chodź, trzeba coś wybrać, coś w czym będziesz błyszczeć nawet przy zgaszonych światłach!
Roześmiane zaczęłyśmy pomagać moim rodzicom wypakowywać walizki z auta i zaniosłyśmy je na górę mojego nowego domu. Był śliczny, duży, w pięknych kolorach i już umeblowany. Mój pokój był dwa razy większy niż ten w Londynie i dodatkowo miałam swoją własną łazienkę! Annie nie była tym widokiem zaskoczona, ponieważ sama miała w domu całkiem podobnie.
- Nie wiem jak mogłam żyć tyle lat w Londynie, skoro pod nosem miałam wyjazd do Kalifornii!
- Nie gadaj, tylko się szykuj! Już szesnasta, a impreza zaczyna się o osiemnastej trzydzieści!
- A co takiego niezwykłego jest w tej imprezie?
- Powiem Ci w sekrecie, że ma tam wystąpić pewien zespół z trzema najprzystojniejszymi, najbardziej utalentowanymi, najseksowniejszymi, naj, naj, naj chłopakami w Huntington Beach!
- Dobrze, a gdzie jest ten klub?
- A co mamy tu najlepsze?
- Liczyłam, że Ty mi to uświadomisz
- Szykuj się na spacer po plaży z Emblem3 - wyszeptała i wspólnie zaczęłyśmy się szykować.

______________________________________
Mój pierwszy rozdział!
Niekoniecznie mi się podoba, ale myślę, że
kolejne powinny być lepsze :)
Dajcie znać co o nim sądzicie
@wantedxbieber

poniedziałek, 28 października 2013

Cześć

Witam :)
Jak zdążyliście pewnie zauważyć, jest to blog o Emblem3.
Chyba jeszcze nigdzie nie znalazłam bloga o tych trzech kochanych chłopakach (haha) więc postanowiłam sama go napisać. Namówiła mnie do tego moja bff, która z pewnością będzie śledzić nałogowo i regularnie czy nie pojawiają się nowe rozdziały. Jeśli lubicie E3 i chcecie czytać tego bloga, zaciekawił Was (lub po prostu czytacie z nudów ;)) i chcecie byś na bieżąco informowani o nowych rozdziałach, zapraszam do zakładki INFORMOWANI. Jeśli chcecie się zapoznać z bohaterami, zapraszam do zakładki BOHATEROWIE. Ale chyba to już wiecie ;). Myślę, że bohaterów będę dodawała bieżąco (tak, inteligentne powtórzenie), jeśli pojawią się oni w opowiadaniu.
A teraz zapraszam do czytania. Postaram się publikować rozdziały w miarę szybko i mam nadzieję, że się Wam spodobają :)