niedziela, 10 listopada 2013

Five

Gdy skończyłyśmy szykować jedzenie wyszłyśmy na taras, na którym siedzieli już chłopacy i Lily, dziewczyna Drew. Wesley i Keaton kombinowali coś przy grillu, więc usiadłam na jednym z krzeseł i rozglądałam się dookoła. Nawet nie zauważyłam, kiedy Wes też usiadł i zaczął się we mnie wpatrywać :
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, dlaczego? - odparł z uśmiechem
- No wiesz.. patrzysz się na mnie.. tak bez powodu?
- Muszę mieć jakiś powód, żeby patrzeć się na śliczną dziewczynę?
Zawstydzona spuściłam wzrok i założyłam włosy za ucho. Wesley zachichotał i pociągnął mnie za rękę, żebym wstała. Nie wiedziałam o co chodzi, ale gdy już wylądowałam na jego kolanach, zrozumiałam. Gdy po chwili podniosłam wzrok zauważyłam, że Keaton i Annie się w nas wpatrują:
- Co jest? - zapytałam
- Słodko razem wyglądacie
- Jesteście razem? - dodała Lily
- Nie.. to znaczy.. - jąkałam się
- Dajcie mi jeszcze trochę czasu! - zaśmiał się Wes - Znam ją dopiero od jednego dnia!
- Sądzisz, że zgodzi się z Tobą być? - zapytał Drew
- Stary, żartujesz sobie? Która by tego nie chciała? - wskazał na siebie
Wszyscy zaczęli się śmiać. Nie sądziłam, że będzie tak fajnie. Po chwili wszyscy siedzieliśmy i jedliśmy. Nagle Annie wstała mówiąc:
- Pójdę po lód do napoi
- Ann jesteś genialna! - krzyknął Drew z pełną buzią
Przyjaciółka poklepała go po ramieniu i weszła do domu. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo znając moją wspaniałomyślną Annie, poszła po ten lód tylko dlatego, że wpadła na jakiś serio głupi pomysł. Po chwili wróciła z dwoma szklankami. Jedną z nich postawiła na stoliku, a drugą wciąż trzymała w ręce. Spojrzałam na nią pytająco, ale ona tylko puściła do mnie oczko i stanęła za Keatonem. Przez chwilę miałam przed oczami przeróżne możliwości tego, co zrobi, ale ona tylko się do niego przytuliła. Chłopak nawet nie zauważył, że Annie w drugiej ręce cały czas trzyma szklankę pełną lodu. Nim ktokolwiek zdążył zareagować wysypała zawartość kubka prosto
za koszulkę Keatona i szybko się odsunęła. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Wes wstał, żeby przybić jej piątkę. Annie zagryzła wargę, widać było, że robi wszystko, żeby się nie roześmiać co z pewnością było trudne, ze względu na to, że wszyscy inni się śmiali. Keaton powoli się obrócił i wstał kierując się prosto na Ann. A co zrobiła moja przyjaciółką? Jak to było do przewidzenia, rzuciła się do ucieczki. Niestety nie było jej dane uciekać długo, ponieważ została złapana i wzięta na ręce przez swojego chłopaka:
- Nie! Nie, proszę! - krzyknęła między napadami śmiechu - Błagam nie!
- Nie ma litości!
Chłopak stanął na końcu basenu i szykował się do wrzucenia Annie do wody. Ta jednak tak kurczowo się go trzymała, że wcale nie było mu łatwo to zrobić. Nagle wszystko potoczyło się tak szybko, że nie byłam pewna, co tak na prawdę się stało. Widziałam tylko jak Wes podbiega do pary stojącej na brzegu, a chwilę później Keaton i Ann byli już we wodzie:
- Wesley! - krzyknęła przyjaciółka - I Ty przeciwko mnie?! Przecież jeszcze przed momentem byłeś po mojej stronie!
- Wybacz, Ann. Nie mogłem się powstrzymać, ale jak chcesz to pomogę Ci wyjść
- Dobra
Annie zaczęła podpływać bliżej brzegu i niby przez przypadek pomachała do Drew. Chłopak od razu zrozumiał o co chodzi. Kiedy Wes podawał Ann rękę, nasz kochany, poczciwy Drew wepchnął go do basenu. Nie obyło się bez śmiechu i żartobliwych kłótni. Po dłuższym czasie wszyscy wyszli z wody. Annie razem ze swoim chłopakiem poszli do domu zdjąć mokre ciuchy, z kolei Wes, kompletnie mnie zaskakując, przytulił się do mnie:
- Wesley! Czy Ty do reszty zwariowałeś?!
- Tak, na Twoim punkcie!
- Nie żartuj sobie! Jestem teraz cała mokra!
- Spokojnie Camie, Ann wcale nie ma lepiej - zaczął śmiać się ze swojego żartu, a ja przewróciłam oczami i usiadłam na krześle przodem do słońca, żeby moja koszulka wyschnęła.
Nagle do ogrodu wpadła moja przyjaciółka w za dużej koszulce, która, jak się domyślałam, należała do jej chłopaka. Zaraz za nią wszedł Keaton. Wszyscy siedzieliśmy przy stole i żartowaliśmy aż na dworze nie zrobiło się ciemno. Wtedy postanowiliśmy przenieść się do środka. Na szczęście nikt już nie zadawał niekomfortowych pytań odnoście mojej relacji z Wesleyem. Gdyby takie pytania padły, nie jestem pewna co bym odpowiedziała. Sama nie byłam do końca pewna co jest między nami. Znamy się, zdecydowanie, za krótko, ale mimo wszystko czuję, że on sporo zmieni w moim życiu. I mam przeczucie, że te zmiany wyjdą mi na dobre.
Wszyscy usiedliśmy w salonie. Razem z Annie, Keatonem i Wesleyem zajęliśmy sofę, natomiast Drew i Lily siedzieli na fotelach.
- Może obejrzymy jakiś film? - zaproponował Drew
Kątem oka zauważyłam jak uśmiecha się do Wesleya. Nie byłam pewna co ma się zaraz stać, ale z pewnością będzie niezły ubaw. Spojrzałam pytająco na Annie. Ta jednak powiedziała tylko:
- Oho, zaraz się zacznie - i wtuliła się wygodniej w swojego chłopaka
Są tak bardzo bardzo  b a r d z o  uroczy.
Nagle Wes i Drew wyskoczyli na środek salonu i zaczęli przeszukiwać przestrzeń pod stolikiem w poszukiwaniu, zgaduję, swojego ukochanego filmu. Trochę im to zajęło, ale wyglądali jak dzieci, które mają po osiem lat.
- Mam! - krzyknął w końcu Drew - Znalazłem!
- Drogie panie - powiedział Wes - i Keaton, zapraszam na  n i e z a p o m n i a n y  seans.
Po wygłoszeniu tego wzruszającego przemówienia, włożyli płytę do odtwarzacza i puścili film. Zadowoleni usiedli na swoich miejscach, a uśmiech nie znikał z ich twarzy. Minęło kilka sekund, a na ekranie telewizora pojawił się tytuł "Jestem Legendą". Cóż, nie przepadam za tego rodzaju filmami, ale oglądam je między innymi dla odtwórców roli. Ehh, czego się nie robi dla aktorów. Jak tylko zleciały pierwsze minuty filmu, zaczęłam się zastanawiać czym mogę się zająć, żeby tego nie oglądać. Niestety zostałam przyłapana na liczeniu frędzli w puchatym dywanie.
- Nie lubisz tego filmu? - wyszeptał mi do ucha Wes
- Nie, jest całkiem fajny - uśmiechnęłam się
- Więc czemu nie oglądasz?
- Widziała go już  m n ó s t w o  razy - skłamałam
- Może włączymy coś innego?
- Nie, daj spokój - szturchnęłam go w ramię i po raz kolejny się uśmiechnęłam - Oglądaj
Wes nie odpowiedział już nic, tylko odwzajemnił uśmiech i spojrzał z powrotem na telewizor. Natomiast ja wróciłam do szukania sobie zajęcia. Jeśli mój wzrok przypadkowo padnie na ekran w ciągu strasznej sceny, przyrzekam, że nie zasnę przez kolejne pięć nocy. Nagle Wesley zaczął się dziwnie przeciągać, aż w końcu jego ramie wylądowało za moimi plecami. Przewróciłam oczami. Gdzie on to podłapał? Na filmach?
- Pójdę po coś do picia - zaproponowałam
Niechętnie wstałam z miejsca i skierowałam się w stronę kuchni.
- Zrobię popcorn - zaproponowała Annie i poszła za mną
Kiedy byłyśmy w kuchni oparłam się o blat i upewniłam, że reszta jest zajęta filmem. No i rzeczywiście tak było. Wesley i Keaton pewnie nawet nie zauważyli, że zniknęłyśmy.
- Coś nie tak? - spytała przyjaciółka wytrącając mnie z zamyśleń
- Nie - uśmiechnęłam się - Wszystko w porządku, czemu pytasz?
- Wiem, że nie lubisz horrorów, wybacz, ale kiedy już ktoś rzuci hasło "oglądamy jakiś film?", Wes albo Drew od razu startują po właśnie ten - wskazała na telewizor - W najgorszym wypadku rzucają się na niego oboje
Zachichotałyśmy i wrzuciłyśmy do mikrofali popcorn. Oczywiście zachciało nam się eksperymentować i już po chwili chłopacy i Lily zajadali się popcornem z mikrofali, a ja i Annie wrzucałyśmy ziarna kukurydzy na rozgrzaną patelnię.
- Nic się nie dzieje - wyszeptałam, kiedy obie nachylałyśmy się czekając aż z ziarna zrobi się popcorn - Może trzeba było dodać.. nie wiem.. oleju, albo coś w tym stylu?
- Masz rację - stwierdziła Annie po czym dodała oleju
- Nadal nic - powiedziałam, gdy minęła chwila
- To nie ma sensu, na pewno coś źle zro..
Nagle obie krzyknęłyśmy, gdy na patelni podskoczyło ziarenko kukurydzy i zamieniło się w popcorn. Oczywiście zaczęłyśmy się głośno śmiać, przez co wszyscy na nas spojrzeli.
- Dziewczyny! Dajcie oglądać! - krzyknął poirytowany Drew
- Znasz ten film na pamięć - powiedziała Annie między napadami śmiechu
- Właśnie - poparł ją Keaton - Poza tym nie krzycz na moją dziewczynę - pogroził mu palcem, ale zaraz później oboje się roześmiali
Wesley tylko przyglądał mi się z uśmiechem, przez co byłam trochę zawstydzona i byłam pewna, że moje policzki były  c a ł e  czerwone.
Kiedy film się skończył, popcorn był zjedzony, a napoje wypite, była około czwarta. Wszyscy zaczęli się zbierać. Drew odwoził Lily i przy okazji Annie do Keatona, który ciągle mieszkał z rodzicami. Zastanawiałam się, czy również nie pójść do domu, ale wtedy Wes zawołał mnie, żebym wyszła z nim na taras. Usiedliśmy tam na ławce i wpatrywaliśmy się w gwiazdy.
- Piękne - powiedziałam
- Tak, masz rację. Czasami kiedy w nocy nie mogę zasnąć, siadam tutaj i po prostu patrzę w niebo. Zwykle wtedy powstają różne teksty.
- Piszesz piosenki? - spojrzałam na niego z podziwem
- Tak, ale większość.. właściwie wszystkie zapisuję w zeszycie, chowam w szufladzie i nigdy nie widzą one światła dziennego - zaśmiał się spoglądając na swoje buty, bawiąc się sznurkami od bluzy
- Szkoda. Z pewnością są bardzo dobre - przygryzłam dolną wargę
- Skąd możesz wiedzieć, przecież ich nie słyszałaś
- Więc mi zagraj - spojrzałam w jego piękne oświetlone przez blask księżyca oczy
- Teraz?
- Teraz
- Ale..
- Zagraj - uśmiechnęłam się
Wesley chwilę się wahał, ale później zniknął w domu. Wrócił z gitarą w jednej ręce, a w drugiej trzymał granatowy, trochę zniszczony zeszyt. Usiadł obok mnie i zanim zaczął grać spojrzał na moją luźną bluzkę na ramiączkach i krótkie spodenki.
- Nie jest Ci zimno? - spytał
- Nie wykręcaj się
- Tylko pytam. Nie chcesz jakiegoś koca, albo ciepłej herbaty? Może gorącej czekolady?
- Wesley - przerwałam mu zanim zaczął wyliczać tysiąc innych rzeczy
- Tak, Camie?
- Zagraj mi coś - wyszeptałam
Nasze twarze były tak blisko siebie, że niemal czułam jego regularny oddech na swoim policzku. Zauważyłam jak zerka na moje wargi, oblizuje swoje i uśmiecha się słodko. Nachylił się i pocałował mnie delikatnie. Nawet przez pocałunek czułam, jak ciągle się uśmiecha. Cóż, ja też nie mogłam pozbyć się uczucia radości. Taki chłopak jak on to skarb. Mam cholerne szczęście, że go poznałam.
Kiedy grał i śpiewał, nie spuszczał ze mnie wzroku. Czułam się niesamowicie. Gdy skończył śpiewać, zaniósł gitarę i zeszyt do domu, a wracając przyniósł koc, pod którym oboje się zmieściliśmy.
- Ta piosenka była piękna - powiedziałam siadając mu na kolanach
- Napisałem ją dla Ciebie - przyznał nieśmiało
- Dla mnie? Kiedy?
- Jakieś.. kilka miesięcy temu?
- Wes.. nie znamy się od miesięcy
- Ale ja czułem.. ja wiedziałem, że któregoś dnia będę ją mógł dla Ciebie zaśpiewać. Wiedziałem, że będziesz siedzieć na moich kolanach, przytulona do mnie. Wiedziałem, że w końcu Ci to powiem
- Powiesz mi? Co?
Przez dłuższą chwilę milczał, jakby zastanawiał się, czy powinien mi to powiedzieć, czy zachować dla siebie. Pogładziłam go po policzku, a on spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Kocham Cię, Camie
Powiedział w końcu, po czym złączył nasze usta w pocałunku.


___________________________________
Rozdział pisany we współpracy z
moją ukochaną bff. Dziękuję, Martyna, że
pomogłaś mi i opisałaś grilla. Bez Ciebie
nie dałabym rady tego napisać.

2 komentarze:

  1. NIE MA ZA CO KOCHANIE <3
    Z PEWNOŚCIĄ BEZE MNIE NAPISAŁABYŚ O WIELE LEPIEJ ;D
    KANNIE MOMENTS ! SNSEBNFGUDBGUSIB *.*
    TA KUKURYDZA POBIŁA WSZYSTKO !
    JESTEŚ GENIALNA !
    WENY I CZEKAM NA NASTĘPNY !
    KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochaaaaaaaaaaaam.
    Chcę kolejnyyyyyyyyyyyyy !!!!
    Monika xx

    OdpowiedzUsuń