piątek, 1 listopada 2013

Three

Rano, zanim jeszcze otworzyłam oczy, poczułam przyjemne ciepło, miękką kołdrę i zapach męskich perfum. Zaraz później usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Super.
- Halo? - spytałam zaspanym głosem i przetarłam oczy
- Cześć skarbie, mam nadzieję, że Cię nie obudziłem
O cholera! Szybko poderwałam się do góry, ale zaplątałam się w pościel i upadłam na mięciutkie i wygodne łóżko. Dopiero kiedy spojrzałam w lewo zdałam sobie sprawę, że nie jestem sama. Obok mnie leżał Wesley, którego prawdopodobnie obudził mój dzwonek. Mam przerąbane!
- Nie, nie, skąd - skłamałam
- Co robisz? Jak tam w Kalifornii?
- Fajnie, bardzo fajnie. Jest tu dużo miłych ludzi, jest plaża, super klimat
Starałam się opanować mój nerwowy oddech.
- A co robisz?
- Co robię? Yyy.. nic szczególnego. Zaraz wybieram się na spacer
- Cam, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałem, ale poszliśmy na imprezę i.. tak wyszło
Joe, przepraszam, że Cię zdradziłam, tak wyszło.
- Nic się nie stało, mnie też Annie zaciągnęła na imprezę
- Dobrze się bawiłaś?
- Jak jeszcze nigdy - spojrzałam ukradkiem na przeciągającego się Wesa
- Cieszę się. - usłyszałam w tle głosy bawiących się ludzi - Odezwę się później, ok?
- Ale, poczekaj, muszę Ci coś..
- Pa - rozłączył się
Co za dupek.
- Kto to był? - spytał Wes oplatając delikatnie rękę w mojej talii i całując mnie w ramię
Zerwałam się na równe nogi odpychając przy tym Wesleya. Przecież nie powiem mu, że to był mój chłopak.
- Ej, maleńka, o co chodzi? - spytał z troską
- O to, że wczoraj chyba przesadziliśmy z drinkami!
- Ja byłem w miarę trzeźwy.
- Nie będziemy tego znowu przerabiać!
Wzięłam głęboki oddech i złapałam się za głowę. Najbardziej dziwiło mnie, że mam na sobie tylko bieliznę i koszulkę Wesleya.
- Co to takiego, że się ze sobą przespaliśmy? - zaczął Wes - Byliśmy pijani! No zdarza się!
- Co to za krzy.. - urwał Drew, gdy tylko otworzył drzwi pokoju kumpla - Siemka, Camilla
- Cześć - odpowiedziałam cicho i spuściłam wzrok
- Co się stało? Spać przez te krzyki nie mogę
- Nie uwierzysz, ale też próbuję się dowiedzieć - sztuczny uśmiech pojawił się na twarzy Wesleya - Więc, Camie? Dowiemy się?
Spojrzałam na obu po kolei. Minęła dłuższa chwila zanim zebrałam się na odwagę i wyjaśnienia:
- Dzwonił mój chłopak - powiedziałam zrezygnowana - Mam chłopaka.
- Co?! - krzyknęli naraz
- Trzeba mi było powiedzieć o tym zanim krzyczałaś  m o j e  imię przez całą noc!
- Wes! - skarcił go Drew
Wesley nie odzywając się już ani jednym słowem, poszedł do łazienki i zatrzasnął za sobą drzwi. Kiedy tylko to zrobił, po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Drew zachował się jak starszy brat, którego swoją drogą zawsze chciałam mieć, i pozwolił mi wtulić się w niego. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Drew co chwilę powtarzał, żebym przestała płakać, że przeprasza za Wesleya. Nawet nie wiem czemu za niego przepraszał. Nie byłam bez winy. Nie powiedziałam mu o tym, że mam chłopaka. A raczej miałam..
- Nie płacz, Cam, proszę
- Zachowałam się jak idiotka
- Nie Ty, tylko Wes
- On się tylko wkurzył, bo o niczym nie wiedział. Rozumiem go. To ja mu o niczym nie powiedziałam
- Spokojnie. Wyjdzie spod prysznica i mu przejdzie. Musi tylko ochłonąć
- Dziękuję, Drew
Przytuliłam go jeszcze raz, wytarłam mokre policzki i poprosiłam o chwilę prywatności. Zdjęłam koszulkę Wesleya i rzuciłam ją gdzieś w kąt. Ubrałam się we własne ciuchy z poprzedniego wieczoru i usiadłam na wymiętoszonym łóżku. Kiedy skończyłam wiązać włosy w kucyk do pokoju wszedł Wesley. Nie spojrzał na mnie nawet ukradkiem. Zachciało mi się znowu płakać, ale się powstrzymałam.
- Będziesz się teraz nie odzywać? Zawsze gdy będę w pobliżu będziesz milczał i odwracał ode mnie wzrok? Pomyśl racjonalnie. Gdybym nie chciała, nie wylądowałabym z Tobą w łóżku.
Wstałam i już miałam otworzyć drzwi, ale Wes złapał mnie za nadgarstek.
- Odwiozę Cię - powiedział
Puścił moją rękę, wziął jakieś miodowe spodnie, białą koszulkę bez rękawów i z powrotem poszedł do łazienki. Kiedy wyszedł z niej już ubrany, założył granatowe nike. Z lekko jeszcze mokrymi włosami wyglądał bajecznie. Ughh..
Wsiadając do jego auta zastanawiałam się, jakim cudem znalazło się pod ich mieszkaniem, skoro wczoraj było jeszcze pod klubem. No i w sumie to jedno z niewielu wspomnień jakie pamiętam z zeszłej nocy. Zdecydowanie za dużo wypiłam.
Po pięciu minutach jazdy stwierdziłam, że Drew i Wesley nie mieszkają wcale tak daleko ode mnie, czy Annie. Dzieliło nas tylko kilka przecznic. Skoro to taki mały kawałek mogłam się przejść na nogach. Zatrzymał auto pod moim domem:
- Camie, przepra..
Niestety nie zdążył dokończyć, bo wyszłam z samochodu i trzasnęłam drzwiami, a później zrobiłam to samo z frontowymi. Nie wiem jak długo i czy w ogóle stał jeszcze pod moim domem. Jedyne co chciałam teraz zrobić to iść pod prysznic, przebrać się i zdjąć tą przeklęta bransoletkę. Kiedy tylko weszłam do swojego pokoju, zdjęłam botki i zerwałam z ręki ten cholerny sznurek ze znakiem wieczności. Mam gdzieś to, co mu obiecałam. W momencie, gdy zobaczyłam Wesa po raz pierwszy, zniknęły jakiekolwiek uczucia do Joeya. Ale muszę to jeszcze oficjalnie zakończyć.. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer. Trzy sygnały i odebrał. W tle grała głośno muzyka, słychać było okrzyki dobrej zabawy.
- Część Cam! - próbował przekrzyczeć muzykę - Mówiłem, że odezwę się później!
- Joe, zrywam z Tobą
- Co!? Nie słyszę! Cam mów głośniej!
- Zrywam z Tobą. Nie chcę z Tobą być.
- Cam, nie żartuj!
- Nie żartuję. Baw się dalej ze swoimi znajomymi i zapomnij o mnie. Tak będzie najlepiej dla nas obu
- Ale, Cam, dlaczego?
- Ughh przestań powtarzać moje imię w każdym możliwym zdaniu! To  s t r a s z n i e  irytuje!
- Dlaczego ze mną zrywasz?!
- Bo Cię zdradziłam! Masz odpowiedź! Teraz daj mi spokój!
Zachichotał. Bawiło go to.
- Z czego się tak bezczelnie śmiejesz?
- Bo ja - przerwał mu śmiech - Wybacz, ale też zamierzałem z Tobą zerwać
- Więc mogłeś to zrobić trochę wcześniej
Rozłączyłam się i rzuciłam komórkę na łóżko. Wiedziałam, że tak będzie. Joe lubił oglądać się za innymi dziewczynami, po prostu uwielbiał. Domyślałam się, że gdy tylko wyjadę ten związek się rozpadnie. Nie spodziewałam się jednak, że stanie się to tak szybko.
Poszłam pod zimny prysznic i pozwoliłam sobie przemyśleć kilka spraw. Jak tylko wyszłam z łazienki, zadzwoniłam do Annie, która zjawiła się u mnie niemal od razu. Opowiedziałam jej o wszystkim co tylko pamiętałam, a ona nie mówiąc nic, po prostu mnie przytuliła. Dowiedziałam się też, że jest z Keatonem już od jakiegoś czasu.
- Czemu nic o tym nie wiedziałam? - spytałam
- Chciałam, żebyś najpierw go poznała
- Tak właściwie, to jesteście idealną parą, pasujecie do siebie - uśmiechnęłam się
- Ty też pasujesz do Wesleya - odwzajemniła uśmiech
- Nie chcę nawet myśleć, jakie zdanie ma o mnie po dzisiejszym poranku
- Przejdzie mu
- To samo powiedział mi Drew
- A on zna go jeszcze dłużej niż ja. Wie co mówi
- Jak długo ich znasz?
- Kilka lat. Znaczy Drew i Wesleya około trzech. Z Keatonem chodziłam do szkoły
- Nigdy się nie chwaliłaś
- Nigdy nie pytałaś
Uśmiechnęłyśmy się do siebie i zadzwonił mój telefon. Podeszłam do biurka i wzięłam komórkę do ręki.
- Kto to? - spytała Annie
- Nie wiem, nieznany numer - odebrałam - Halo?
- Camie
- Wes..
- Wysłuchaj mnie zanim się rozłączyć, proszę
- Skąd masz mój numer? Nie przypominam sobie, żebym Ci go podawała
- Ty nie, ale Annie już tak
Spojrzałam na przyjaciółkę złowieszczym wzrokiem, ale w duchu cieszyłam się, że zadzwonił.
- Mów co masz do powiedzenia
- Przepraszam. Strasznie przepraszam. Jest mi tak cholernie przykro. Nie mam pojęcia dlaczego to powiedziałem. Po prostu..
- Byłeś zły? - przerwałam mu - Wiem. Miałeś prawo
- Ale nie miałem prawa na Ciebie podnosić głosu i, przede wszystkim, mówić czegoś takiego..
- Wes, nic się nie stało, serio
- Spotkaj się ze mną, proszę
- To nie jest dobry pomysł
- Błagam. Annie ma dla Ciebie kartkę, przeczytaj ją
- Ehh.. No dobra, jeśli chcesz
- Do zobaczenia, Camie
Znów spojrzałam na przyjaciółkę, tym razem łagodniejszym wzrokiem.
- Co to za misję Ci dał? - spytałam siadając obok niej na podłodze
- Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię lubi - powiedziała wręczając mi zwinięty kawałek papieru
Jeśli pisał to Wesley - miał przepiękny charakter pisma. Moje imię napisał szczególnie starannie.
- "Camie, przepraszam. Chciałbym Ci powiedzieć prosto w oczy, jak mi przykro. Powiedz tylko gdzie i o której godzinie, a ja tam będę ~Wes" - przeczytałam - Jak to bardzo mnie lubi? Znamy się niecałą dobę!
- Nie zdajesz sobie nawet sprawy jak bardzo lubi słuchać, kiedy o Tobie opowiadam. Jak tylko prześlesz mi jakieś zdjęcia on jest pierwszy, żeby je obejrzeć
- Serio?
- Czasami, jak już wie, że je prześlesz, zabiera mi telefon i sprawdza go tak długo aż zdjęcia nie dojdą. Wiem, że to może głupio brzmi, ale on wie o Tobie dosłownie wszystko to co ja. Widział chyba każde Twoje zdjęcie. I.. wygląda na to, że bardzo bardzo Cię polubił.
- A ja głupia go bardzo  b a r d z o  zraniłam.. Muszę się z nim spotkać
Annie wystukała coś w swoim telefonie i uśmiechnęła się do mnie.
- Załatwione. Musisz być gotowa na trzecią
- Przyjdzie tutaj?
- Nie, Ty idziesz do niego
- Ale byłam u niego tylko raz! Nie mam pojęcia jak tam wrócić!
- Damy radę. Znam tą drogę na pamięć
Jeszcze raz się do niej uśmiechnęłam i zaczęłam się szykować.




_______________________________
rozdział trochę dłuższy, czyli taki
jak chciałam. mam nadzieję, że Was
nie zanudziłam.
mi osobiście się średnio podoba.
myślałam, że wypadnie lepiej, no,
ale cóż.

1 komentarz:

  1. O JA CIĘ !
    CZYTAM CZYTAM CZYTAM A TU NAGLE KONIEC ! ;D
    GENIALNY JAK ZAWSZE <3

    OdpowiedzUsuń